Skrzeczenie wielu innych ptaków doprowadzało mnie do szaleństwa, powodując większy napływ paniki i próby ucieczki.
Jednak czułam, że to wszystko jest na marne.
W pewnym momencie cały ten hałas ucichł, a to wszystko zniknęło pozostawiając mnie samotną w środku lasu. Nie wiedziałam co się dzieje, otworzyłam przerażona oczy.
Przede mną stała piękna, młoda kobieta i wyciągnęła ku mnie dłoń. Gdy wyciągnęłam swoje ranne skrzydło moim oczom ukazała się ludzka ręka. Wstałam w popłochu jednak od razu opadłam na ziemię.
-Co się stało?- zapytałam cicho, nie wierząc w ten cud. Stałam się człowiekiem w jednej chwili, zawsze pragnęłam poznać ich świat i do niego należeć.
-Uratowałam Cię drogi kruku..- wyznała ze stoickim spokojem i pomogła mi wstać.
-Dziękuję Ci o Pani.. W podzięce będę stać ku twego boku wiernie i na wieki..- powiedziałam lekko kłaniając się.
Księżniczka Amande zajęła się mną dając mi schronienie daleko od pałacu gdzie byłam bezpieczna. Nauczyła mnie czytać i pisać, pokazała mi kulturę i zasady ich świata. Często gdy czułam się samotna przylatywałam do niej pod postacią kruka i obserwowałam jej zajęcia i jak spędzała czas z rodziną. Mogłam powiedzieć że te dni były beztroskie, jednak me oczy dostrzegły coś mrocznego w jej duszy. Martwiło mnie to, jednak bałam się zapytać.
~~~~
Siedziałam spokojnie w niewielkim salonie w opuszczonej strażnicy którą obrosły rośliny i zapomniał o niej czas. Mimo że to miejsce było straszne i mroczne, mogłam bez problemu nazwać go domem. Czytałam książkę która mi podarowała Księżniczka bym poduczyła się. Ciepło ognia rozpalonego w kominku dawał mi poczucie bezpieczeństwa.
Jednak nagle mój spokój został przerwany, do środka wparowała Amande była cała przemoczona i roztrzęsiona. Od razu rzuciłam się by jej pomóc. Pomogłam jej dojść do kominka i przykryłam ją kocem. Nie zadawałam pytań, wolałam by się najpierw uspokoiła i ogrzała. Słyszałam jak jej serce mocno bije, a cało drży z zimna.
-Ogrzej się, a ja zaparzę ci herbaty..- wydukałam i od razu ruszyłam w kierunku tacy z wrzątkiem i małymi filiżankami. Gdy przygotowywałam napar, poparzyłam się jednak zlekceważyłam ból i podałam jej ciepły napój.
-Księżniczko, możesz mi powiedzieć co się stało?- zapytałam było można dostrzec niepokój który szalał w mych oczach.
-Ja nie mogę wrócić..- wydukała drżącym głosem, jednak w jeden sekundzie uspokoiła się.
-Nie interesuj się! Leć do Królestwa i sprawdź co się tam dzieje..- jej głos nagle zmienił się. Był ostry i agresywny, nie chciałam jej się sprzeciwiać.
-Dobrze..- pogłaskałam ją po głowie dodając otuchy.
-Gdy będziesz gotowa, opowiesz mi wszystko.- ucałowałam ją w włosy i od razu przemieniłam się w kruka. Wyleciałam przez uchylone lekko drzwi, wzbijając się wysoko ponad chmury. Może tam się dowiem czegoś, co się właśnie wydarzyło.
Gdy tylko dotarłam na miejsce dowiedziałam się że całe królestwo pogrążyło się w żałobie po śmierci Króla. Usiadłam przy oknie które było lekko uchylone, już dawno wiedziałam że karczma to najlepsze źródło informacji.
-Zabójca! Trzeba ją znaleźć i zabić!- krzyknął jeden z wojów i rzucił kuflem z piwem.
-A skąd wiadomo że to ona?- jakaś kobieta nieśmiało zapytała, mężczyzna oburzony podniósł pięść i wypchnął pierś.
-Mój brat jest w Królewskiej Straży! Widział na własne oczy! To Księżniczka Amande zabiła Króla!- krzyknął. Gdy usłyszałam to nie mogłam uwierzyć, znałam ją i wiedziałam że by nie potrafiła skrzywdzić własnego ojca. Kochała go tak bardzo, z własnej woli by nigdy tego nie dokonała. Od razu wzbiłam się i doleciałam do zamku by dowiedzieć się czegoś więcej. Bez problemu dostałam się do środka i nasłuchiwałam tego co każdy mówi i zapamiętywałam każde słowo. Służące rozmawiały o starszej kobiecie nieopodal jakieś wioski która zajmowała się magią i przewidywała przyszłość. Nie rozumiałam jaki może mieć to związek z tym wszystkim.
Gdy nastał wieczór wyleciałam poza mury zamku i ruszyłam w stronę domu. W oczach miałam łzy, byłam roztrzęsiona tak bardzo że nie panowałam nad własnym ciałem. Wylądowałam niedaleko jakieś wioski i przybrałam postać kobiety.
-To nie możliwe..- w mojej głowie był chaos. W pewnym momencie przypomniały mi się słowa sług z pałacu. Rozmawiały o kobiecie która widzi wszystko, mogę ją znaleźć i dowiedzieć się czegoś co może mi pomóc. Nagle poczułam czyjąś rękę na swym ramieniu. Odwróciłam się od razu sprawdzić kto to, była to staruszka z masą drewna na opał.
-Może mogę Pani pomóc?- od razu zaproponowałam a ona zadowolona pomachała głową. Uznałam że jest niemową, wzięłam od niej kosze z masą gałęzi i ruszyłam za nią. Wpuściła mnie do małej chatki i pokazała gdzie mam pozostawić koszyki. Od razu to zrobiłam.
-Usiądź dziecko..- pokazała miejsce na przeciwko stołu przy którym siedziała.
-Chyba że mam do ciebie się zwracać Kruku albo może Clodio?- uśmiechnęła się a ja od razu spoczęłam.
-Skąd o tym wiesz?- zapytałam od razu.
-Ja wiem wszystko, urocza z ciebie dziewczynka i taka pomocna. Takich ludzi teraz z świecą szukać! Był u mnie jakiś młodzian, zero manier! Jak ja nie znoszę chłopów!- powiedziała niezadowolona.
-Chciałam ciebie poszukać! Spadłaś mi z nieba..- nagle mi przerwała.
-Wiem, widzę w tobie niepewność ale także miłość którą obdarowujesz Księżniczkę.. Ale czy chcesz spytać o nią? Możesz dowiedzieć się co ciebie czeka moja droga..- uśmiechnęła się. Ja wzięłam głęboki wdech.
-Staruszko, dowiedziałam się dzisiaj że Król nie żyje.. został zamordowany przez swą córkę. Jednak ja wierzę że Amande jest dobrą i łagodną istota. To nie ona! To coś… co w niej jest..- wydukałam z lekkim przerażeniem.
-Ona jest w potrzebie.. gdy ona będzie szczęśliwa to ja także więc proszę Cię o pomoc..- skłoniłam lekko głową. Miałam nadzieje że kobieta zrozumie i mi da podpowiedź jak mogę sprawić by Księżniczka była szczęśliwa i wolna.
-A więc dobrze..- powiedziała a nagle świece w pomieszczeniu zapaliły się.
-Pięć nocy, pięć nocy a musi w tym czasie znaleźć się w miejscu w którym narodziła się.. Zamek, jej dom! Goniec, brat i kobieta o magicznych zdolnościach.. Gdyż najpotężniejszy czar może złamać tylko prawdziwa miłość.. Ty też tam jesteś moja droga..- szepnęła i zakończyła przemawiać. Wszystkie jej słowa wzięłam głęboko do serca.
-Dziękuje!- wstałam i przytuliłam ją mocno. Wieszczka dosłownie spadła mi z nieba, od razu wybiegłam na dwór i przemieniłam się w kruka. Leciałam jak najszybciej się dało by ujrzeć księżniczkę.
-Wróciłam!- krzyknęłam i opadłam na ziemię w postaci kobiety.
-O wszystkim wiem! Zostało pięć nocy! I najprawdziwsza miłość pokona najpotężniejszy czar!- podbiegłam do niej.
-Skąd to wiesz?- zapytała, jej wyraz twarzy był inny nie mogłam odczytać z niego jej emocji.
-Spotkałam wieszczkę! Proszę, pomogę ci, chce byś była szczęśliwa..- chciałam ją wziąć za rękę. Jednak ona nagle odwróciła się do mnie plecami i ruszyła do swojej komnaty.
-Idź! Leć i nasłuchuj!- jedyne co usłyszałam z jej ust, potem jedynie zamknęła się w ciemnym pomieszczeniu. Z moich oczu zaczęły płynąc łzy, co mogłam zrobić by ma przyjaciółka powróciła? Z rozpaczą wyleciałam z mego domu, i zmuszona byłam słuchać jej rozkazu.. Musiałam coś wymyślić, nie chciałam by zło zawładnęło nad jej ciałem.